fbpx

Ostatni łatwy dzień był wczoraj

Znacie Sealsów? To komandosi sił specjalnych marynarki USA. Co roku tysiące chętnych przystępuje do szkolenia wstępnego, by w przyszłości stać się częścią tej elitarnej jednostki wojskowej. Po wstępnej selekcji następuje Hell Week. Jest to 5 dni morderczego treningu, doprowadzającego kandydatów do skraju wytrzymałości fizycznej i psychicznej. To czas, kiedy wszystko staje się barierą: strach, niewygoda, niedobór snu i jedzenia, własne lęki i słabości. Hell Week to ucieleśnienie najgorszego koszmaru, ale tylko wybrani, którzy go przetrwają będą mieć prawo do nazywania się Sealsami.  By to osiągnąć  kandydaci są gotowi na wszystko. A Ty? Czy jesteś gotów sięgnąć po swoje cele? Przetrwasz własny Hell Week? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba lepiej zrozumieć mechanizm tego treningu. Założenie jest proste. W punkcie A stoi kandydat na Sealsa, w punkcie B czeka na niego odznaka. Czyli mamy punkt wyjścia i cel. Została jeszcze droga, która do niego prowadzi. I tu zaczyna się prawdziwe piekło. Podczas Hell Weeku sprawdzane jest wszystko, jaka jest wydolność organizmu przyszłego komandosa, w jaki sposób można go złamać, gdzie ma granicę wytrzymałości fizycznej i psychicznej, jak bardzo CHCE i PRAGNIE zdobyć swoje marzenia, czy potrafi pokonać swoje bariery oraz  czy ma WOLĘ WALKI.

Hell Week weryfikuje kto zasługuje na miano Sealsa. Trening trwa 5 dni, podczas których przyszli komandosi wykonują niezwykle ciężkie ćwiczenia fizyczne. Są również kontrolowani przez „opiekunów”, nadzorujących ich poczynania. Oczywiście nie robią tego w milczeniu. Mają prawo, z którego chętnie korzystają, do słownego prowokowania rekrutów. Tu nie ma zasad. Mogę powiedzieć wszystko, byle tylko złamać komandosa. I tak codziennie, bez przerwy, ciągle…

Istnieje jednak sposób, by wyrwać się z tego piekła. Jak zawsze, to kwestia odpowiedniego wyboru. Niedaleko miejsca szkolenia stoi dzwon. Wystarczy powiedzieć „dość”, porzucić wykonywane zadanie, uderzyć w niego i.….rozkoszować się ciepłym posiłkiem i wygodnym łóżkiem. To jest główny cel opiekunów. Zdołować, zmiażdżyć, pokonać. Mają niezwykłą skuteczność, bo do końca Hell Weeku dotrwa tylko 10% uczestników. TERAZ ZASTANÓW SIĘ. Jaki jest Twój cel? Na już, na teraz? Widzisz go? Czujesz go całym sercem? To Twoja odznaka Sealsa. Czy warto o nią walczyć? Czy dzięki niej…zmienisz coś w swoim życiu?

Jeśli masz cel, musisz do niego dotrzeć. Droga może być jak Hell Week- trudna, pełna wyzwań i wyrzeczeń, ale do przejścia. Pod warunkiem,  że zrobisz wszystko, co w Twojej mocy by się nie poddać. Nie słuchaj „życzliwych”, którzy w Ciebie nie wierzą, próbują ściągnąć w dół. Łatwo jest stwierdzić „daj spokój”, „i tak się nie uda”, kiedy stoi się z boku. Szukaj wsparcia w ludziach walczących z Tobą ramię w ramię. Razem dążcie do wspólnych szczytów :))

Tak jak Wy codziennie zmagam się z moimi wyzwaniami i własnym „Piekielnym Tygodniem”. Staram się z nim walczyć tak jak Sealsi, przestrzegając kilku ich zasad:

 

 

  • OSTATNI ŁATWY DZIEŃ BYŁ WCZORAJ (dziś czekają nowe wyzwania, trudniejsze niż wczorajsze, ale cokolwiek mnie spotka nie poddam się bez walki.)
  • Dzielę główne zadanie na mniejsze etapy łatwiejsze do wykonania.
  • Cieszę się z małych zwycięstw.
  • Wiem, że jestem zdana sama na siebie i nie łudzę się, że ktoś inny weźmie odpowiedzialność za moje czyny.
  • Radzę się tych, którzy sobie radzą.
  • Za każdym razem kiedy z utęsknieniem patrzę na dzwon i uświadamiam sobie, że wystarczy tylko w niego uderzyć, odwracam głowę i zamykam oczy. Udaję, że nie istnieje.

Dziękuję za przeczytanie moich wskazówek.
Pamiętaj, że zawsze możesz do mnie napisać
Trzymam kciuki za Twój rozwój zawodowy
i życzę samych sukcesów.

doradca kariery

Przeczytane? Bardzo się cieszę!

Czas wziąć sprawy w swoje ręce! Zacznij działać, zanim znajdziesz tysiąc wymówek, dlaczego chcesz jeszcze poczekać. Nie ma lepszego momentu na rozpoczęcie swojego treningu kariery, jak właśnie teraz.

Ciekawe? Chcesz więcej?

Zapisz się na newsletter. Otrzymasz nie tylko powiadomienia o nowych treściach na blogu, ale też dwa bezpłatne autorskie poradniki, prawdziwe skarbnice wiedzy, które od ręki pomogą Ci w planowaniu Twojej kariery.

8 thoughts on “Ostatni łatwy dzień był wczoraj”

  1. Witaj!
    Bardzo mnie zainspirował Twój post. Tylko tyle. I aż tyle. i muszę go sobie przemyśleć. Ale szybko. Dzisiaj. Nie będę odkładać myślenia.
    Nie chcę zostawiać beznadziejnego komentarza typu: fajny post 😉 Ale czasami jest tak, że człowiek coś przeczyta i w zasadzie nie ma nic merytorycznego do dodania.. Ja mam tak teraz, ale idę podjąć kroki. A pierwszy już TERAZ. Dzięki 🙂

  2. Najgorsze to walczyć i dążyć do celu, kiedy bliscy nie do końca rozumieją o co walczysz. albo jeszcze gorsze, myślą, że w sumie to nie robisz nic sensownego. No bo w sumie co jest trudnego w takim jakimś blogowaniu…Taka przyjemność i zabawka na wolne wieczory ;)? 

  3. Ania pamiętaj, że nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Łatwo nie jest ale w końcu ostatni łatwy dzień był wczoraj. Gorąco w Ciebie wierzę! 🙂

  4. Dajesz do myślenia. Jeśli chcemy osiągnąć sukces, nie ma drogi na skróty. A stawianie czoła własnym słabościom to największe wyzwanie.Zrobić pierwszy krok jest trudno, ale jeszcze trudniej w tym wytrwać.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.